Dla każdego coś dobrego

Za najwybitniejszego twórcę symfonii w XX wieku uchodzi Dymitr Szostakowicz. Nie jest on jednak jedynym znakomitym rosyjskim symfonikiem naszych czasów. Dobre symfonie tworzył też Sergiusz Prokofiew, którego cenią zarówno muzykolodzy i współcześni kompozytorzy, jak i przeciętni melomani nie zawsze przepadający za przeintelektualizowaną muzykę współczesną.

Prokofiew w ciągu swojego życia napisał 7 symfonii. Pierwsza z nich jest zdecydowanie najpopularniejsza. Nosi zasłużenie przydomek „klasycznej”. Od XIX mówiono o klasykach, takich jak na przykład Mendelssohn czy Brahms, ale żaden z nich nie nawiązał tak bezpośrednio do muzyki klasycyzmu jak Prokofiew w swojej pierwszej symfonii. Stworzył on utwór w stylu Haydna, bardzo krótki, lekki, pozbawiony emocji, dramatyzmu czy uczuciowości. Postawił na dynamizm, radość, elegancję i porządek. Zaproponował instrumentalizację typową dla symfonii klasycznej, zamiast scherza dodał zapomniany w epoce romantyzmu gawot. Jego symfonia klasyczna jest jednym z najpogodniejszych popularnych dzieł XX wieku.

Swoją następną symfonię Prokofiew napisał około 8 lat później. Odszedł w niej definitywnie zarówno od przywróconego klasycyzmu, jak i jeszcze nie do końca odrzuconego romantyzmu. Już sama budowa jest dość nietypowa – „Symfonia futurystyczna” składa się z dwóch części. Pierwsza to coś w stylu marszu, druga wariacji, które podobno nawiązują do ostatniej sonaty Ludwiga van Beethovena . Jest to muzyka nowoczesna, bardzo trudna w odbiorze, pełna drażniących fałszów, zgrzytów jeszcze niedawno absolutnie nie do zaakceptowania. Jak sam Prokofiew powiedział, to symfonia „stali i żelaza”. Moim zdaniem utwór ten raczej nie jest manifestem rozwoju technologicznego, rozbudowy miast, co inspirowało wielu artystów epoki dwudziestolecia międzywojennego. Dzieło to brzmi dla mnie bardziej jak zapowiedź apokalipsy, wywołanej gwałtownymi zbrojeniami państw, a więc może oznaczać wyobrażenie II wojny światowej, choć napisane zostało jeszcze znacznie przed jej wybuchem czy nawet dojściem Hitlera do władzy. Mimo to potężna, bezwzględna muzyka kojarzy się z nadciągającymi  czołgami, samolotami dewastującymi przyrodę i cywilizację na swojej drodze.

W swojej trzeciej symfonii Prokofiew trochę odchodzi od brutalności i skrajnego nowatorstwa. Tworzy już symfonię czteroczęściową z częścią liryczną, scherzem i podsumowującym wszystko finałem. Dysonanse wciąż często występują, ale jeszcze częściej kompozytor trzyma się tonalnego, bardziej przyswajalnego brzmienia. W utworze tym zawarte zostały tematy z mało znanej opery  kompozytora „Ognisty Anioł”. Sama symfonia może mieć wymowę inną niż poprzednia, ale też jest posępna i potężna, a chwilami wręcz demoniczna. Kompozytor kończy ją miażdżącymi akordami całej olbrzymiej orkiestry symfonicznej.

Czwarta symfonia Prokofiewa jest moim zdaniem przełomowa w jego twórczości. Występuje w dwóch wersjach wyraźnie się od siebie różniących. Wersja z 1947 roku jest znacznie bardziej rozwinięta i nacechowana emocjonalnie i na niej się skupię. Prokofiew jeszcze bardziej odchodzi od brutalności, uciekając się stosunkowo rzadko do fałszywych brzmień. Pierwsza część pełna jest dramaturgii i heroizmu, chwilami brzmi wręcz patetycznie. W drugiej części kompozytor, uchodzący za „antyromantycznego”, staje się czuły, delikatny i ciepły jak w żadnej z poprzednich symfonii. W trzeciej wprowadza typowy dla swojej przyszłej twórczości sarkazm. Symfonię podsumowuje energicznym, dramatycznym finałem, nawiązując u schyłku do pierwszej części.

Piąta symfonia podobnie jak poprzednia też sprawia wrażenie powrotu do romantycznej symfoniki. Początkowe „Andante” przypomina trochę Brucknera w swojej zarówno początkowej tajemniczości, jak i końcowej pompatyczności. „Allegretto” to mistrzostwo prokofiewowskiej ironii, można mieć wrażenie, iż kompozytor kpi sobie wręcz z marszu żałobnego. Z kolei część powolna pełna jest niezwykłej melancholii i zadumy, przeradzającej się chwilami w niespodziewaną złość. Symfonię kończy zaś energiczne, szaleńcze „Allegro giocoso”, które być może zainspirowane zostało finałami symfonii Czajkowskiego przed „Patetyczną”.

Szósta symfonia Prokofiewa to elegia na część ofiar Drugiej Wojny Światowej.  Słuchając jej po raz pierwszy, byłem nieco zawiedziony. Spodziewałem się tragicznej muzyki podobnej do niesamowitej ósmej symfonii Szostakowicza. Dzieła Prokofiewa nie rozrywają jednak tak silnie emocje. Odnajduję tu dużo cichego smutku, posępności i patosu zamiast krzykliwej rozpaczy czy ostrej groteski. Prokofiew oczywiście wprowadza bardziej dramatyczne i dynamiczne momenty, ale pozostają one raczej w cieniu posępnych melodii. Zaskakująca za to jest ostatnia część „Vivace” – z pozoru skoczna i pogodna. Kończy się ona jednak dramatycznie i negatywnie.

Wreszcie czas na ostatnią symfonię Prokofiewa. Po symfonii „Klasycznej” jest ona najpogodniejsza i najłatwiejsza w odbiorze. Jedynie w pierwszej jej części kompozytor wprowadza nieco niepokoju i nastroju tajemniczości. Potem jednak szybko przechodzi do humoru, tym razem bardziej serdecznego niż groteskowego. Powolne „Andante esspressivo” należy uznać za mistrzostwo liryzmu i niezwykłej delikatności, skrajnego przeciwieństwa futurystycznej brutalności.  Zakończenie dzieła  przypomina trochę finał piątej symfonii – to pełne dynamizmu i dowcipu „Vivo”.

Symfonie Prokofiewa są bardzo różnorodne i każdy znajdzie coś dla siebie. Wielbiciele muzyki łagodzącej obyczaje powinni zakochać się w „Symfonii klasycznej”. Ci, których bardziej interesuje brutalna, nowatorska muzyka poważna, będą z największą przyjemnością słuchać II i III symfonii. Entuzjastom muzyki romantycznej najbliższe powinny być symfonie IV i V. Jeśli komuś jednak żadna z powyższych symfonii nie przypadnie do gustu, może przesłuchać inne od pozostałych symfonie VI i VII.

Reklamy
Published in: on Sierpień 10, 2010 at 1:22 pm  Dodaj komentarz  
Tags: ,

The URI to TrackBack this entry is: https://wwr44.wordpress.com/2010/08/10/dla-kazdego-cos-dobrego/trackback/

RSS feed for comments on this post.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: