Tym razem prymitywnie

Muzyka nie musi łagodzić obyczajów. Nie musi też być kunsztowna i piękna. Pod koniec XIX wieku i na początku XX wieku kompozytorzy zdali sobie sprawę z tego, że można tworzyć też muzykę brutalną i pozornie nieprzyjemną, drażliwą. Ponieważ nie służy już ani dla dworu, ani kościoła, ani nawet dla domowego muzykowania, można spróbować napisać coś prymitywnego . To swego rodzaju estetyka brzydoty, która dotknęła nie tylko malarstwo i poezję, ale i po części muzykę.

  1. Gustaw Mahler – „Im Tempo eines gemächlichen Ländlers. Etwas täppisch und sehr derb” z IX symfonii. Mahler lubił sięgać do sztuki niskiej, mieszczańskiej. Druga część jego IX symfonii stanowi przykład takich zainteresowań kompozytora. Ten lender brzmi trochę jak pijacka pieśń z karczmy. Opiera się na motywach dość banalnych, wesołkowatych. Nie ma tu ani liryzmu, ani dramatyzmu, chwile wytchnienia trwają krótko. Zresztą sam kompozytor oczekuje, by niektóre fragmenty tego dzieła wykonywać „bardzo rubasznie”. Odbywa się zabawa, wprawdzie pełna dobrych emocji, ale i dość prymitywna. Lender ten kontrastuje w sposób absolutnie rażący z pierwszą częścią symfonii – niezwykle skomplikowanym i roznamiętnionym „Andante”.  Lender nie podobał się kiedyś publiczności tak bardzo, że przy wykonywaniu IX symfonii pomijano go wraz następującym po nim rondem. Na szczęście zrozumiano w końcu Mahlera i nie postępuje się teraz wbrew jego zamysłowi.
  2. Igor Strawiński – „Święto wiosny”. Na premierze tego baletu doszło wręcz do zamieszek wśród publiczności. Niektórzy byli zachwyceni tym dziełem, inni jednak stanowczo je odrzucali głównie z trzech powodów: zarówno samej muzyki, choreografii jak i tematyki. Strawiński napisał utwór o pogańskim obrzędzie poświęcenia kobiety dla boga wiosny. „Święto wiosny” składa się z dwóch części zatytułowanych następująco: Uwielbienia Ziemi i Ofiary. Nietypowy temat wymagał nietypowej muzyki: dzikiej i niezwykle rytmicznej. Dużo tu nieprzyjemnych dysonansów i fałszywych nut. Oczywiście muzyka czasem zwalnia, brzmiąc nieco impresjonistycznie, częściej jednak panuje szaleńcze tempo oddające okrucieństwo pogańskiej obrzędowości.
  3. Bela Bartok – „Allegro Barbaro”. W historii muzyki niewiele napisano utworów, które należy wykonywać szybko i barbarzyńsko.  Tak jest jednak w przypadku najpopularniejszego utworu węgierskiego kompozytora. Dzieło zostało oparte głównie na skali pentatonicznej, co zbliża je do węgierskiej muzyki ludowej, oraz na skali chromatycznej wykorzystywanej w rumuńskiej muzyce ludowej. Mimo to „Allegro Barbaro” raczej nie brzmi jak muzyka ludowa. Akompaniament jest faktycznie barbarzyński, prosty i rażący. Melodia też nie ciągnie się zbyt długo i co chwila się powtarza. Na szczęście Bartok nie pozwala pianiście się zbytnio rozpędzać w okrucieństwie. Muzyka często gwałtownie spowalnia, by potem przyspieszać, albo cichnie, by następnie plugawie krzyknąć. Pod koniec utworu następuje nawet pewne chwilowe rozjaśnienie. Finał to jednak sadystyczny powrót fałszywych brzmień.
  4. Sergiusz Prokofiew – „Precipitato” z VII sonaty fortepianowej, jednej z „wojennych”. Nie brzmi tak fałszywie jak „Święto wiosny” bądź „Allegro Barbaro”. Jest jednak jeszcze szybsze i bardziej rytmiczne. To jakby jakiś szaleńczy, brutalny wyścig, np. dwóch motocyklów. Motocykle te jadą raczej dobrą trasą, ale czasami się gubią, plączą. W utworze odnajdziemy też nieliczne nieco romantyczne fragmenty, które można by interpretować jako rozmarzenie. Zatrzymania jednak nie ma, a na końcu napięcie osiąga apogeum. Pianista musi walić w klawisze jak szalony, muzyka staje się wręcz prymitywna, ale efekt jest niesamowity.

Muzyka subtelna i uczuciowa na pewno w historii muzyki była bardziej popularna od dzikiej i agresywnej. Mimo wszystko, a może właśnie dlatego „brzydkie” kompozycje też mogą być ciekawe.

Reklamy
Published in: on Sierpień 30, 2010 at 6:25 pm  3 Komentarze  
Tags: , , , , ,

The URI to TrackBack this entry is: https://wwr44.wordpress.com/2010/08/30/tym-razem-prymitywnie/trackback/

RSS feed for comments on this post.

3 KomentarzeDodaj komentarz

  1. „Święto wiosny” chcialabym zobaczyć, albo przynajmniej usłyszeć;)

  2. Wystarczy kliknąć tytuły utworów – tam są linki do przykładowych wykonań na youtubie.

  3. Zawsze miałem wrażenie, że turpizm przejawiający się właśnie w muzyce budzi największe emocje…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: