Muzyka alternatywna do „Heroes III”

Tym razem nie będę pisał może o sztuce wysokiej. Nie odwołam się do Szekspira, ale do jednej z najwspanialszych gier komputerowych wszechczasów – Heroes of the Might and Magic III. Fani serii zwykle wymieniają ją jako najlepszą spośród wszystkich części, w tym też nowszych, nieporównywalnie doskonalszych pod względem graficznym. Choć obecnie grafika w Heroes of the Might and Magic III powstałej jeszcze w 1999 roku nie zachwyca, to świetna jest muzyka. Mimo to chcę na swoim blogu zaproponować do tej gry muzykę alternatywną (by wysłuchać propozycji, należy kliknąć nazwę zamku).

1.       Castle – muzyka związana z rycerzami powinna być podniosła i triumfalna. Rozwlekłe tempo świadczyłoby o słabości, zbyt szybkie o jakimś roztargnieniu i braku dostojności. W muzyce rycerskiej powinno unosić się pewne poczucie dumy i heroizmu. Dlatego też proponuję wolniejsze fragmenty któregoś z marszów Elgara, najlepiej pierwszego – fragment od 1:51 do 3:26.

2.       Rampart – muzyczne arcydzieła wielokrotnie inspirowane były naturą. Nie wiem, czy „Largo” z IX symfonii Dvoraka też, ale jest to utwór niezwykle subtelny, łagodny i piękny niczym biegnące jednorożce bądź krążące nad ziemią złote smoki. Do zamku nadaje się fragment od początku do około 6:09.

3.       Tower –  golemom, magom czy dżinom musi towarzyszyć jakaś niezwykła magiczna, nieziemska muzyka.  Poemat symfoniczny Smetany „Vltava” odwołuje się wprawdzie do prawdziwego świata, nie fantastycznego jak na przykład „Jezioro łabędzi” Czajkowskiego, ale brzmi cudownie. Całość utworu pasuje jako ścieżka dźwiękowa, choć najwspanialsze jest wejście smyczków od 1:00.

4.       Inferno – w muzyce poważnej nie brakuje demoniczności i diabelskiej grozy. Tym razem stawiałby bardziej na to drugie, dlatego proponuję przerażający finał III symfonii Prokofiewa. Najbardziej diabelska jest część od początku do 2:24.

5.        Nekropolis – temat śmierci również należy do często poruszanych w muzyce poważnej. W grze komputerowej nie wypadałoby wprowadzać marsza żałobnego bądź elegii, ale coś zdecydowanie pachnącego śmiercią, ponurego, lecz nie rozpaczliwego. Do Nekropolis najlepiej więc nadaje się II część XV symfonii Szostakowicza, na przykład fragment od początku do 5:19.

6.       Dungeon – podziemia są posępne i tajemnicze. Trudno ocenić, dokąd doprowadzi nas jakiś tunel, może w ogóle donikąd. Wędrówka może jednak też wydawać się absurdalna i groteskowa. Stąd też do zamku tego pasuje muzyka dość posępna, ale i nie pozbawiona pewnego sarkastycznego humoru. Proponuję Allegretto z X symfonii Szostakowicza, fragment od początku do 3:34.

7.       Stronghold – potwory mieszkające w tym zamku to bardziej wojownicy niż barbarzyńcy. Potrzeba im muzyki dość podniosłej, walecznej, ale i prostej, jasnej. Dlatego warto, by towarzyszył im wstęp (od 0:00 do 1:40) z IV symfonii Prokofiewa.

8.       Fortress – bagienne stwory wydają z siebie różne tajemnicze dźwięki. Podobnie jak zwierzęta nie zachowują się bezszelestnie i nie ma wątpliwości, że utwór związany z „Fortress” powinien oddawać muzycznie bagienne odgłosy. Dlatego wydaje mi się, że świetnie do tego zamku pasowałoby „Comodo. Scherzando. Ohne Hast” z III symfonii Mahlera, przy czym oczywiście należałoby pominąć bardziej emocjonalne fragmenty.

9.       Conflux – żywioły to istoty magiczne i mistyczne. W muzyce poważnej mistykę zgłębiało wielu, na czele z ekscentrycznym Scriabinem. Ja jednak proponuję do zamku „Conflux” coś bardziej przystępnego: całą ostatnią część „Neptun – mistyk” Holsta z suity symfonicznej „Planety” .

Tworząc ów plebiscyt miałem wiele wątpliwości. Do niektórych zamków znalazłem kilka pasujących utworów, do niektórych jednak długo poszukiwałem odpowiedniej ścieżki dźwiękowej. A jakie są wasze propozycje?

Reklamy

The URI to TrackBack this entry is: https://wwr44.wordpress.com/2010/09/25/muzyka-do-heroes-iii/trackback/

RSS feed for comments on this post.

4 komentarzeDodaj komentarz

  1. Muszę przyznać, że muzyka dobrana świetnie! Jedynie do zamku bagiennego dałbym coś innego, lecz sam nie mam pomysłu.

    Natomiast chyba nie zdecydowałbym się na zastąpienie oryginalnego soundtracka tymi, typowo klasycznymi, kawałkami. Wydaje mi się, że muzyka w grach ma być jedynie tłem i nie angażować zbytnio uwagi gracza. Te alternatywne utwory wymagają nieco skupienia i mimo, że piękne, to chyba nie umiałbym ich docenić mając zajętą głowę grą.
    Poza tym, każdy kto grał z Heroesy wie, że do zamku wchodzi się na kilkanaście sekund aby zrekrutować armię i coś wybudować, więc nie byłoby czasu na wsłuchanie się w te utwory.

    Mówiąc o samej muzyce w grach, moim zdaniem seria HoMM ma jeden z najlepszych soundtracków w ogóle. Szczególnie spodobała mi się muzyka w pierwszym Heroes, a zwłaszcza z zamku Czarodziejki.

    Pozwólcie, że napiszę trochę nie na temat i zwrócę uwagę na inny soundtrack z gry, którą niedawno odkryłem, a który moim zdaniem jest genialny i jak ulał pasuje go jej klimatu.
    Gra nazywa się Castlevania: Symphony of the Night, jest jedną z kilkunastu części cyklu i wydana została tylko na PSXa, przez co nie jest zbyt popularna w Polsce. Akcja dzieje się w zamku Drakuli, tak więc muzyka jest specyficzna, ale także zróżnicowana. Znajdziemy i orkiestrę symfoniczną, i organy, i klawesyn, nawet sopran, ale także gitarę elektryczną i perkusję. Nawet elektronika się znajdzie (tak mi się przynajmniej wydaje, bo nie umiem zaklasyfikować niektórych kawałków do żadnego znanego mi instrumentu).
    Podam kilka fragmentów wartych uwagi: Tower of Mist, Wood Carving Partita, Requiem for the Gods (!), Dance of Pales, Dracula’s Castle.

  2. Posłuchałem muzyki z Castlevania. Nie znam tej gry, więc trudno mi ocenić, czy stworzono odpowiednią ścieżkę dźwiękową – przypuszczam, że ta muzyka pasuje do zamku Draculi. Ale sama w sobie raczej mnie nie zachwyca.

    Czy nie powinno się wykorzystywać arcydzieł w grach, bo się ich nie doceni? No cóż, na pewno tło w grze nie równa się estetycznemu przeżyciu w Filharmonii czy wysłuchaniu na spokojnie przy odpoczynku. Muzyka w grze komputerowej zwraca jednak moją uwagę i są utwory, które bardzo mi się podobają. Sądzę, że dzieła muzyki klasycznej np. w Heroes III też mogłoby mi się przypaść do gustu. Widocznie jednak twórcy gier wolą pisać nowe utwory, nie zauważyłem jeszcze, by w jakiejś grze wykorzystano muzykę klasyczną, słyszałem gdzieś tylko o takim przypadku.

  3. Sądzę, że wolą komponować swoje utwory na potrzeby gry, ponieważ muzyka do gier nieco różni się od tych klasycznych kompozycji. W soundtracku ten „główny motyw” musi wystąpić już na początku i trwać praktycznie przez cały czas. W klasyce niekiedy nawet trudno go wychwycić. Oczywiście piszę te słowa jako człowiek zupełnie bez wykształcenia muzycznego, nawet bez obycia z muzyką od dzieciństwa i opieram się tylko na swoich obserwacjach.
    Poza tym, myślę, że ludzi nie słuchających klasyki raczej nie zachwyciłby Mahler lub Szostakowicz usłyszany w grze. Jeśli już, musiałyby to być same „hiciory”.

    W „Eternal Sonata” wykorzystano sporo dzieł Chopina. Nie powinno to jednak dziwić, bo gra toczy się podczas ostatnich godzin życia Chopina, w jego snach. Produkcja zrobiona przez Japończyków i chyba tylko dla Japończyków.

  4. Trochę się spóźniłem, ale, ok, myliłem się, że muzyki klasycznej nie ma w grach prawie wcale.

    1. W Europie Universalis 2 możemy usłyszeć m.in po jednej części z każdego koncertu „Pór roku”, 3 części z 2 kwartetów smyczkowych Mozarta, 2 części z II Koncertu fortepianowego Beethovena, 2 preludia J.S Bacha oraz kilkanaście kompozycji renesansu

    2. W Civilization 4 mamy dosyć szeroki wachlarz muzyczny, który, z racji koncepcji gry, przechodzi przez prawie wszystkie najważniejsze okresy historyczne. I tak słyszymy: J.S. Bacha (13 utworów-części m.in koncerty brandenburskie), Mozarta (3 cz. np. Symfonia nr 41), Beethovena (6 cz. np. symfonie nr 6, 5, 8, 1), Brahmsa (5 cz. np. Tańce węgierskie), Dvoraka (6 cz. np. Koncert wiolonczelowy), a ponadto Saint-Saens’a, Rimskiego-Korsakowa, Haendla, Musorgskiego oraz kilku innych.

    3. Moje najnowsze odkrycie z najlepszej gry mojego wczesno-średniego dzieciństwa: Knight and Merchants i 2 aranżacje pierwszej części Sonaty fortepianowej nr 11 Mozarta. Głowiłem się jeszcze kilka tygodni temu, skąd znam tę sonatę, ale dzisiaj pomógł mi mój brat w identyfikacji (który, o ironio, słucha rapu).
    Linki do wspomnianych aranżacji: link1, link2


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: