Najgłębsze zakamarki ludzkiej duszy

Jakie są, trudno określić. Jak wyrazić przy pomocy muzyki – to chyba jeszcze trudniejsze. Ja jednak bym się tego podjął i chciałbym przedstawić swój symfoniczny ( i zresztą niejedyny) pomysł.

„Najgłębsze zakamarki ludzkiej duszy” to poemat symfoniczny przeznaczony na wielką orkiestrę symfoniczną składający się z czterech części

I. Largo. To jakby wnikanie w ludzką duszę, pełne lęku i niewiedzy. Jest cicho, ale na pewno nie spokojnie. Toczy się pewien ponury dialog – z jednej strony słychać pomruk, imitowany głównie przez instrumenty dęte (wielokrotnie fagot) – to bardzo niskie akordy, nie zawsze zgodnie współbrzmiące . Z drugiej strony słychać skrzypce, grające wysokie dźwięki, towarzyszą im cymbałki. Oba instrumenty tworzą niezbyt trudną melodię, bardzo smutną, wręcz beznadziejną. Oczywiście w dialog wplecione są inne dźwięki, np. opadająca melodia grana przez smyczki. Część spowija nastrój niezwykłej grozy, choć ani razu orkiestra nie przyspiesza ani nie wybucha. Czasami słychać budujące niezwykłe napięcie kotły, które szybko jednak cichną. Nie ma też wyraźnego rozwoju melodii, dialog toczy się raczej bez większego sensu, ale wstrząsa, tak jest wstrząsałoby wnikanie we własną duszę. Utwór ten brzmiałby może nieco podobnie jak na przykład IV część VIII symfonii Szostakowicza i inne ponure dzieła tego twórcy

II. Allegro Barbaro. Ujawniają się instynkty pierwotne człowieka. Słychać łomot całej orkiestry symfonicznej. Najczęściej dominują patetycznie brzmiące trąby lub rogi (przywódcy wspólnoty), czasem jednak ustępują one szorstkim liczniejszym smyczkom (lud). Melodia jest nieskomplikowana, powtarzalna, łatwo wpada w pamięć. Występują liczne dysonanse, które są silnie akcentowane. Muzykę cechuje okrucieństwo, brutalność, ale jednocześnie też pasja i witalność. Tempo jest szybkie, choć nie szaleńcze. Rytm utrzymują regularnie bijące kotły i inne instrumenty perkusyjne. Barbarzyńskie okrzyki orkiestry nie trwają zbyt długo, druga część poematu symfonicznego kończy się dość gwałtownie wyjątkowo przykrymi i głośnymi akordami całej wielkiej orkiestry symfonicznej. Allegro Barbaro najbliższe jest muzycznie „Suicie Scytyjskiej” Prokofiewa.

III. Furiouso. Tym razem poznajemy szaleństwo człowieka. Głośność zmienia się szybko i co najmniej tak gwałtownie jak u Mahlera. Nie ma tu jednak jakiegokolwiek porządku. Nie utrzymany jest też raczej rytm. Panuje chaos, może nie tak absurdalny jak w I symfonii Schnittke’go, ale wiele muzycznych fraz jest przerywanych, nie mówiąc o kompletnej ignorancji tradycyjnych form muzycznych. Słyszymy dużo talerzy i kotłów, które wyrażają silne emocje zhisteryzowanego człowieka. Smyczki grają potwornie szybko i przechodzą błyskawicznie od niskich rejestrów do wysokiego pisku. Czasami też słyszymy melodię smyczków dość powolną, wysoką, przesyconą niezdrowymi namiętnościami. Prawie cały czas obowiązuje gra tremolo. Odnajdziemy też oczywiście fragmenty łagodniejsze, nawiązujące do pierwszej części utworu. Zakończenie utworu jest jednak przeraźliwie hałaśliwe. Grzmi cała orkiestra na czele z rogami wieszczącymi jakąś niechybną tragedię. Zbrodnia, bo tak też można interpretować finał tej części, nie zostaje ostatecznie popełniona – melodia nie kończy się dźwiękiem głównym danej tonacji.

IV. Maestoso. Po bardzo krótkiej pauzie niespodziewanie pojawia się nowy temat, zupełnie nie pasujący do histerycznej poprzedniej części. Ciągną go smyczki grające niezbyt szybko i dość głośno, ale bez przesady. Inne instrumenty orkiestry tworzą akompaniament, „podpowiadając” czasami głównej melodii. Z początku muzyka jest bardzo poważna i bolesna, ale z czasem uspokaja się, przechodząc też stopniowo coraz bardziej z tonacji molowych do durowych. Dopiero w ostatniej części utworu odzywa się dobra strona człowieka. Z początku gani go jak gdyby za złe żądze, ale wskazuje mu też dobrą ścieżkę, która może prowadzić do szczęścia i wewnętrznego spokoju. I ten spokój, głęboka, „niewesołkowata” radość jest tematem ostatnich taktów „Najgłębszych zakamarków ludzkiej duszy”. Na końcu gra już niewiele instrumentów – albo solowe smyczki legato, albo klarnet lub flet opowiada o dobrej stronie ludzkiej duszy. W finale odzywają się na chwilę instrumenty dęte blaszane nieco głośniej, ale wszystko jest umiarkowane, ułożone i szlachetne. IV część poematu nawiązuje bez wątpienia do wielu już innych utworów muzyki poważnej, takich jak m.in. finał X symfonii Mahlera. Ma podkreślić, że w człowieku też jest dobro i może to właśnie dobro warto wybrać.

Reklamy
Published in: on Styczeń 2, 2011 at 4:25 pm  Comments (1)  
Tags: , ,

The URI to TrackBack this entry is: https://wwr44.wordpress.com/2011/01/02/najglebsze-zakamarki-duszy/trackback/

RSS feed for comments on this post.

One CommentDodaj komentarz

  1. bardzo interesujące, jest to jak odczuwasz muzykę. Że widzisz ją jako pewne ‚historie’ emocjonalne.
    -ja także nie znam Mahlera – ale poznam!

    pozdrawiam
    pozdrawiam
    pozdrawiam


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: