Nie przepadam za muzyką wokalną!

Po długiej przerwie pragnę wrócić do blogowania na temat muzyki poważnej. Chcę tym razem opowiedzieć o swojej ogólnej niechęci do muzyki wokalnej. Oczywiście nie jest tak, że utworów wokalnych nie mogę słuchać. Nie tracę przy nich cierpliwości, nie denerwuję się, ale z powodu ludzkiego głosu utwory wokalne mniej mi się podobają od instrumentalnych.

Gdy pisałem o tym, że nie zachwyca mnie Mozart, umiałem to uzasadnić. Teraz jednak znacznie trudniej mi argumentować swoje zdanie. W muzyce wokalnej najdalsza jest mi raczej opera. Nie słucham jej w ogóle, czasami jedynie bywam w operze, ale nie wychodzę stamtąd zachwycony jak z koncertu symfonicznego. Nie przekonuje mnie ludzki śpiew, nie przeżywam emocji, które ma nieść muzyka operowa. Wyjątkowo przeszkadzają mi słowa, stanowiące pewną alternatywę wobec muzyki i utrudniające koncentrację na warstwie dźwiękowej. Nawet jeśli nie rozumiem słów, sama ich obecność lekko mnie drażni.  Słuchając opery, mam wrażenie sztuczności, co nie pozwala muzyce dotrzeć bezpośrednio do mnie. A to właśnie ona jest dla mnie najważniejsza, dlatego poszukuję jej swoim słuchem nawet wówczas, gdy nad orkiestrą dominuje solista.

Nie przepadam też za pieśniami. Powody są chyba podobne jak w przypadku opery, choć wiem, że dla koneserów muzyki wokalne brzmią one zapewne nieprzekonująco, jeśli nie żałośnie. W muzyce solowej zdecydowanie wolę fragmenty spokojniejsze od głośnych. Wirtuozerskie operowanie głosem może wzbudza mój podziw dla wykonawcy, ale muzycznie mnie nie interesuje.  Trochę bardziej podoba mi się muzyka chóralna. Tłum ludzi brzmi lepiej niż pojedynczy soliści, szczególnie gdy towarzyszy on orkiestrze.  Najlepiej, gdy chór stanowi wyłącznie element orkiestry,  jeden z wielu instrumentów, który nie zagłusza innych. Kiedy chór tylko nuci melodię, nie odwołując się do żadnego konkretnego tekstu, potrafię być nawet zachwycony.

I tak jest w przypadku kilku utworów. W moim odczuciu wspaniale brzmi dla przykładu żeński chór w „Neptunie” z „Planet” Holsta – jego zawodzenie przenosi słuchacza poza naszą planetę. Chór w końcowych fragmentach „Poematu Ognia” Skriabina  stwarza niezwykły wzniosły nastrój. Z muzyki wokalnej, w której występują słowa, nie sposób nie zwrócić uwagi na Symfonię „Zmartwychwstanie” Mahlera. Przepięknie łagodna czwarta część utworu, w której wiodącą muzyczną rolę pełni śpiew, może wzruszyć do łez, natomiast w monumentalnym finale solistka wraz z chórem i wielką orkiestrą symfoniczną są w stanie wzbudzić w człowieku  nadzieję na życie wieczne.

Reklamy
Published in: on Luty 13, 2011 at 8:17 pm  34 Komentarze  
Tags: , , , , ,

The URI to TrackBack this entry is: https://wwr44.wordpress.com/2011/02/13/192/trackback/

RSS feed for comments on this post.

34 KomentarzeDodaj komentarz

  1. słucham czytam Pana wywody – czuję, że to nie byle jakie ucho (i ręce – fortepian) się za tymi poglądami kryją. MOJE uznanie@szczere.mój własny gust nie opiera się na WIEDZY ściśle muzycznej…jednak nie za bardzo ‚rozumiem’ t(eg)o degradowanie (hierarchizowanie na niekorzyść) strony
    wokalnej w muzyce poważnej wyczuwane w artykule 🙂 nie sposób bowiem ominąć
    nie jednego arcydzieła*, które WŁAŚNIE bez
    barwy śpiewu solistów nie
    dostarczyły tak różnych
    -może mistycznych –
    doznań:

    Salve Regina – Stabat Mater Allesandro Scarlattiego (pierwszy utwór z płyty, której niegdyś słuchałem
    w całości – posiadam to nagranie na cd. osobno

    Stabat Mater – Pergolesi
    Kontratenorzy**:
    np.
    – ombra mai fui [Andreas Scholl] – Haendel
    – Cara sposa – Haendel
    [(teKompozycje bez nich byłyby zupełnie Inne przecież)prawda!?]

    Polscy KompozytorzyL
    – III symfonia Góreckiego !!!! PROSZĘ wyłączyć wokal ( nie tylko w warstwie dźwiękowej – ale też tekstowej!!!!!)

    – Siedem Bram Jerozolimy – jako w sumie spuścizna po dedakofonistach, w pewnym stopniu – K.Penderecki
    – Ewa Podleś w „Jeste m i płaczę” (Karol Szymanowski)
    – KRÓL ROGER***to dzieło właśnie od strony wokalnej
    jest tak nieuchwytne/rodzime…że był to właściwie jedyny powód – mego – do pana – odpisania 😉

    *to oczywiście podług mego własnego gustu, „arcydzieła osobistego”. część z listy powyżej
    **właśnie sprawa BARWY śpiewu. jak kastraci śpiewali, tego nigdy się już nie dowiemy! a kontratenorzy
    ***Król Roger – Karol Szymanowski (pasterz: W. Ochman), bardzo ważne by słuchać właśnie w polskim wykonaniu. to libretto autor. Iwaszkiewicza to dla mnie jedna z najpiękniejszych rzeczy w muzyczno-literackim krajobrazie (nie tylko) polskiej muzyki poważnej/klasycznej.

    pozdrawiam!

  2. pisownia nieco mnie zwiodła
    ”ombra mai fu” – wyk. Andreas Scholl – jest na yTube

    – dostrzegłem, ze muzyka chóralna Pana trochę ‚wkręca’
    moje przykłady – też nieprzeciętnej muzyki chóralnej – Penderecki 7bram, Szymanowski KrólR – wcale tego nie chcą podważyć. przyznam się z resztą, że tych kompozycji, które Pan akurat tu wskazuje, jako cenne, niestety nie są mi znane (Mahler)

    pozdrawiam2

  3. a co Pan sądzi o stronie wokalnej utworów Micheala Nymana do filmów P. Greenawaya?

    – Kucharz Złodziej jego żona jej kochanek
    – Księgi prospera…

    to jedne z najbardziej przeze mnie UBÓSTWIANYCH

  4. I jeszcze coś/ktoś ZA wokalem:

    Cecilia Bartoli

  5. Dziękuję za serię komentarzy i próbę zachęcenia do muzyki wokalnej. Z wymienionych przez Pana utworów znam chyba tylko III symfonię Góreckiego. Bardzo ją cenię, choć bardziej niż w wokal wsłuchuję się raczej w smyczki. Na pozostałe utwory postaram się znaleźć czas. A do Mahlera, zarówno wokalnego, jak i instrumentalnego, gorąco zachęcam!

  6. a ja tam pana umiłowanie samych utworów instrumentalnych W PEŁNI podzielam\rozumiem:

    http://www.dailymotion.pl/video/x9yx3v_jean-baptiste-lully-passacaille-d-a_music

    do spróbowania

  7. i nie tylko to. jestem właśnie po nocnej sesji ze świętem wiosny/niżyńskim – jego balet do tej muzyki
    CUDOWNY – też polecam! :p

  8. Ja natomiast będę z opozycji i powiem, że dla mnie muzyka wokalna jest prawie tak samo ważna jak instrumentalna. Prawie, bo odsetek utworów, które mi się bardzo podobają, jest trochę mniejszy niż w przypadku muzyki bez wokalu.

    Nie wysunę tutaj kontrargumentów, bo uważam, że albo komuś śpiew się podoba/nie przeszkadza, albo nie. Powiem natomiast, że nie wyobrażam sobie muzyki sakralnej (mszy, kantat kościelnych, mszy żałobnych) bez chóru i solistów.
    Mógłbym podać kilkanaście naprawdę świetnych kompozycji z tego rodzaju klasycznej, ale zwrócę uwagę na tylko jeden skomponowany przez J. S. Bacha, dla którego to kawałku cała twórczość jego autora, wg mnie, mogłaby nie istnieć: aria „Erbarme dich” z Pasji św. Mateusza. Minął ponad rok od czasu jak natrafiłem na tę część, a dalej nie mogę wyjść z podziwu i zachwytu ilekroć ją słyszę.

    Słuchając opery, mam wrażenie sztuczności, co nie pozwala muzyce dotrzeć bezpośrednio do mnie” – ja operę traktuję bardziej jako teatr, więc dla mnie opera z samą fonią, dodatkowo bez rozumienia tekstu, nie ma racji bytu (chyba, że słucha się pojedynczych arii).

  9. „ymir
    Dotykasz właśnie sedna.
    …brakowało tu tylko Bacha/pasji wg Mateusza
    także nie wyobrażam sobie BRAKU śpiewu w muzyce
    na motywach religijnych\kościelnych (barokowej)…
    Z reszta dotykamy tu raczej problemu !ekspresji ludzkiej!
    dygresja:
    „Swieto wiosny” Strawińskiego jest kompozycją dla świata
    baletu wyjątkową – przynajmniej trzy niesamowite choreografie
    Tak samo jak OPERA jest gatunkiem specyficznym (bliskim teatrowi) – i mającym wg mnie – zasługi wprost nieocenione!
    Dla mnie w zasadzie „tytułowy” spór nie istnieje.
    Kocham muzykę. we wszelkich jej przejawach
    Pogorelich gdyby nie grał Chopina być
    może uprawiałby… boks
    Czy równie niezwykle
    jak gra Scherzo 39?

  10. chciałbym tak zapytać z innej beczki. trochę:

    czy to ty rysowałeś ten obrazek?, z profilu
    (pytanie do autora blogu) bardzo ładny i ciekawy…;)
    trochę zakręcony-zaczarowany-w stylu modernizmu-romantyzmu 🙂

    p.s. sam maluję i akurat zwróciłem uwagę. rysuję też

  11. co możesz polecić Mahlera?
    – – – na początek – – –

  12. Nie, nie malowałem tego rysunku. Nie mam talentu do malowania. Dawno temu zrobiła to dla mnie koleżanka. Do pasjonata muzycznego całkiem pasuje 🙂

    Jeśli zaś chodzi o Mahlera, to mogę przedstawię może najogólniej dwa jego oblicza:
    -Mahler tkliwy: http://www.youtube.com/watch?v=qHFoRLusXws, jego osobny utwór zdecydowanie najpopularniejszy
    -Mahler groźny: http://www.youtube.com/watch?v=3kqkKEZUEhg
    To stosunkowo łatwe w odbiorze utwory tego kompozytora, czego nie można powiedzieć o wielu innych jego dziełach. Mahler pisał też trochę muzyki wokalnej.
    Nawiążę jeszcze do poprzednich komentarzy. Operze rzeczywiście blisko do teatru. Baletowi zresztą też i, nie wiem czemu, zdecydowanie wolę balet od opery. Obecnie najbardziej podziwiam wymieniane już w tym temacie „Święto Wiosny” Strawińskiego.

  13. poslucham – dziękuje

    a święto wiosny – tak – niesamowite – też widziałem balet\kilka choreografii – i w każdej elektryzuje,

    to dzieło katalizator, którą wersję baletu widziałeś/którą inscenizacje

    rysunek pasuje do melomana, trochĘ naRWaNEGo!

    jeszcze raz dziekuje za NAmiary na M,LERA

  14. Widziałem kilka choreografii „Święta Wiosny”, nie pamiętam jej twórców. Jeśli chodzi o samą muzykę, to słucham najczęściej Lorina Maazela.

  15. „Jeśli chodzi o samą muzykę, to słucham najczęściej Lorina Maazela”

    Przyznam, ze nie znam…zaczynam się czuć jak podziurawiony ser, bo do rozmowy z panem miałem wrażenie, że orientuję się na muzyce (klasycznejpoważInej ale nie tylko)
    a tu wychodzą braki!

    Dziękuję! zapełnię je.

    –święto wiosny– pytam o choreografie, bo te które
    znam są skrajnie od siebie odmienne. I każda – pod wieloma względami: przedstawianych wątków, realizacji inscenizacji, kolorytu (to ta w strojach ludowych), podejścia do ruchu – NIEZASTĄPIONA.

    Na pewno wszystkie łączy niezwykła dynamika. pewien rodzaj wizyjnego widzenia i dążenia do jedności…te które widziałem ja: Nizyńskiego – Bejara z lat 70ych – Piny Bausch (ta ostatnia tylko we fragmentach)

    pozdrawiam

  16. Proszę nie przesadzać 😉 Ja z kolei akurat nie znam się na choreografiach „Święta Wiosny”. Też mam mnóstwo braków, nie sposób wszystkiego znać. Ale warto poznawać, nie z poczucia obowiązku, ale przede wszystkim z ciekawości 🙂

    Fanom „Święta Wiosny” polecam film „Strawiński i Chanel”, zwłaszcza jego początek.

    A jeśli chodzi o temat wpisu, muzykę wokalną, to nie wspomniałem o finale IX Symfonii Beethovena. To chyba jednak oczywiste, że utwór ten jest arcydziełem 🙂

  17. mam pewne antidotum:

    muzyka wokalna:
    jest płyta z kompozycjami tylko polskich
    twórców. Znajdują się na niej kompozycje twórców wymienionym powyżej: k. szymanowskiego. góreckiego. pendereckiego. proszę posłuchać. jeśli się nie spodobają – znaczy, rzeczywiście pan utworów wokalnych nie lubi. nie polubi. ale…
    muzyka instrumentalna:

    ta płyta ma też wiele kompozycji ściśle instrumentalnych: szymańskiego. panufnika. szymanowskiego.

    – to nie dla porównania o niej piszę. myślę, że jest po prostu warta uwagi – a trafiłem do niej poprzez moją bibliotekę (szczecińską) muzyczną.
    Myślę, że w dużym mieście nie powinno być problemów z jej znalezieniem:

    Nazwa: Muzyka Polska na Płytach CD (ACCORD) (dodatek do czasopisma Ruch Muzyczny 2003 nr 23)

    wokalny jest tu w zasadzie głównie utwór Szymanowskiego. (jestem i płaczę)

    Ale chór to przecież także strona ściśle wokalna. choć odbiera się go różnie.

    a może propozycja nie klasyczna?
    Rysiu Ryba Rynkowski i jego nieśmiertelny „Klan”
    a co pan powie o Ewie Demarczyk!@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@
    „Karuzela z Madonnami” – ? – jest na Ytube…

  18. Rysiu oczywiście dopiero po wypiciu dwóch kieliszków. to muzyka głębi – 🙂 – pan rozumny. wie, że niektórzy
    bez wspomagacza pozostają „nieodkryci”

    Do Rysia…może dopiero po 3ech?

  19. skoro nie znasz tych wszystkich rzeczy…to jak MOŻESZ napisać, że nie lubisz-nie przepadasz za muzyką wokalną?
    tych spiewakow trzeba znać,
    po prostu. to po prostu abecadło.muzyki poważnej

  20. nie wiem. po co ludzie piszą, że coś lubią lub nie…tak swoją drogą.

  21. To zupełnie normalne. Nie ja pierwszy piszę o tym, co lubię, a za czym nie przepadam Jest jakaś dyskusja, ktoś może coś polecić, np. skoro lubisz muzykę Mahlera, to powinieneś posłuchać Szostakowicza. Może być nawet wymiana zdań, co jest ciekawsze, lepsze, a co gorsze, byle wszystko przebiegało w atmosferze wzajemnej uprzejmości.

    Abecadło muzyki poważnej jest bardzo rozległe i trudno je ogarnąć. Wiem, że mam ogromne braki, zwłaszcza jeśli chodzi o muzykę wokalną, ale to, co słyszałem, przeważnie mniej mi się podobało niż muzyka instrumentalna. Stąd też skupiłem się na słuchaniu tej drugiej – najbardziej symfonicznej. Oczywiście szanuję każdego, komu bliższa jest muzyka wokalna, nic nie wartościuję. Upodobania są różnorodne.

  22. i tu doszliśmy na skraj przepaści…
    po co wogóle ględzić o muzyce?

    skakać?
    czy słowo:
    „ględzić”
    to już poza granicą uprzejmości?

  23. No myślę, że nie poza granicą. O muzyce warto ględzić, ale przede wszystkim najlepiej jej słuchać 🙂

  24. Czyli jak rozumiem wszelkie kompozycje oparte wyłącznie lub prawie wyłącznie na głosach ludzkich nie wchodzą w grę?

    średniowieczne madrygały i hymny, renesansowe motety czy barokowe cantaty, gdzie prym wiodą głosy ludzi, a nie instrumenty – to wszystko nic?

    oj, szkoda…

  25. Raczej za takimi utworami nie przepadam. Może kiedyś się przekonam.

  26. lepiej nic na siłę, bo to aby się źle może skończyć 😦

  27. witam, polecam film Le Roi Danse = tam sa partie
    wo – i nie – kalne

    ale chyba każdy coś dla siebie znajdzie…

  28. Każdy ma swój gust to wiadomo, i ktoś może bardzie lubić muzykę instrumentalną od wokalnej. Fajnie, że można przeczytać coś takiego, zawsze to dobrze poznać sposób myślenia drugiego człowieka i inne spojrzenie na świat, dużo to uczy 🙂

  29. Ciekawe, bo dla mnie nigdzie nie ma więcej emocji niż w operze 🙂 Chociaż muzykę instrumentalną także bardzo lubię (głównie fortepianową), to w wielu przypadkach jest dla mnie jakby pusta i bez treści, a na niektórych koncertach symfonicznych pewnie umarłabym z nudy. Takie subiektywne odczucia. Niemniej szanuję to, że ktoś opery może nie lubić. Moja mama też nie przepada, a ma córkę śpiewaczkę i musi z tym żyć 😀 Aaaa i podziwiam, że w czasie słuchania utworu wokalnego potrafi Pan się skupić na wyłapywaniu konkretnych instrumentów, dla mnie to prawie niewykonalne 🙂

  30. Ja dla wyciszenia słucham soundtacków filmowych, ale muzyki wokalnej też bardzo lubię słuchać

  31. Ciekawe spojrzenie, pokazuje jak różne są gusty – ja operę bardzo lubię, ale muzyka klasyczna jednak moim zdaniem ją przewyższa

  32. ja przeciwnie, nie wyobrażam sobie muzyki bez muzyki wokalnej

  33. e tam, każda muzyka jest piękna 😀

  34. W moim przypadku brak wokalu pozwala mi się lepiej skupić na utworze – bardziej się w niego wsłuchać, bardziej zrozumieć…ale – jak już tu wspomniano- to kwestia bardzo indywidualna, bo dla innych nośnikiem najbardziej istotnych treści czy emocji jest właśnie wokal. Jeśli chodzi o mnie, to o tym, że przekładam muzykę instrumentalną nad wokalną niech świadczy chociażby fakt, że uwielbiam słuchać soundtracków


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: