Maksymalizm w muzyce

Chwileczkę… Powszechnie uznawanym zjawiskiem w muzyce jest minimalizm. Co to jest więc maksymalizm? Czy to przeciwieństwo? Używając google niestety nie znajdziecie definicji, ponieważ jako pierwszy postaram się ją podać. Wymyśliłem to określenie dla specyficznej muzyki poważnej (do której zaliczyłbym wiele moich ulubionych utworów) i wierzę, że łączą ją elementy, które można by określić jako „maksymalne”.

W maksymalizmie chodzi o to, by wyrazić jak najwięcej poza muzyką, wobec czego wszystko musi być maksymalne. Nie mogą istnieć jakiekolwiek ograniczenia – finansowe, fizyczne ani komercyjne. Kompozytorzy maksymalistyczni oczywiście używają maksymalnych środków muzycznych. W takim razie utwory muzyczne będą długie, wewnętrznie skontrastowane, synkretyczne i podporządkowane przede wszystkim idei lub muzycznemu ambitnemu pomysłowi, nie standardowym regułom muzyki klasycznej. Jedyny słuszny gatunek muzyczny to oczywiście symfonia lub przynajmniej długi utwór na orkiestrę symfoniczną. Obsada orkiestry – przesadnie wielka, choćby część instrumentów zagrało tylko jedną nutę w utworze. Emocje muszą być skrajne i zmienne. W muzyce maksymalistycznej odnajdziemy euforię i melancholię, triumf i klęskę, radość i żal. Muzyka maksymalistyczna ma nie tylko poruszyć, ale wręcz wstrząsnąć i oczyścić wewnętrznie.

Muzyki maksymalistycznej nie byłoby z pewnością bez Beethovena i Wagnera, ale za pierwszego jej przedstawiciela uznałbym Gustava Mahlera. To twórca jednych z najdłuższych utworów symfonicznych w historii muzyki, w tym także symfonii na 1000 wykonawców, pierwszego w historii dzieła przeznaczonego na tak wielką armię muzyków. Mahler łączy elementy sztuki wysokiej z niską, przeplata wysublimowane piękno z banalną tandetą. Mahler raczej nie tworzył nigdy typowej muzyki programowej, lecz nasycił większość swoich utworów filozoficzną i religijną treścią pozamuzyczną. W muzyce geniusza słychać wpływy różnych kompozytorów, w tym dwóch najbardziej zantagonizowanych twórców epoki romantyzmu: Brahmsa i Wagnera. U Mahlera nie brakuje gwałtownych zmian emocji, często są one wręcz pomieszane i trudno ocenić, czy coś jest smutne czy wesołe, ale na pewno nie da się wobec tej mieszanki przejść obojętnie.

Muzykę maksymalistyczną tworzył też bez wątpienia Dymitr Szostakowicz. To kolejny artysta uwielbiający wielką orkiestrę symfoniczną i hałas, który potrafi ona wygenerować. Szostakowicz napisał kilka epickich symfonii opowiadających o tragicznej epoce wojen, rewolucji, a w czasie pokoju wszechobecnego terroru panującego w państwie totalitarnym. To jeden z najbardziej „historycznych” i zaangażowanych społecznie kompozytorów, wyrażających przeżycia zarówno osobiste, jak i całego narodu. Muzyka Szostakowicza jest brutalna jak czasy, w których przyszło żyć kompozytorowi. Szostakowicz zaczynał jako nowoczesny kompozytor, by potem z powodów głównie politycznych używać prostszego tradycyjnego języka muzycznego. Dzieła Szostakowicza bywają bardzo długie i pełne skrajnych emocji jak Mahlera, ale bez wątpienia mniej odnajdziemy w nich mniej synkretyzmu, a ponadto powinna nam się wydać nieco bardziej przewidywalna.

Za trzeciego maksymalistycznego kompozytora uznaję Alfreda Schnittke. W obsadzie (zróżnicowaniu i wielkości) orkiestry symfonicznej pokonuje poprzedników, stosuje też instrumenty muzyczne im jeszcze nieznane, np. gitarę elektryczną. W najbujniejszym okresie swojej twórczości jest też bez wątpienia mistrzem synkretyzmu, w zdumiewający sposób łączy różnorodne style muzyczne, a czasem nawet wplata znane motywy z historii muzyki klasycznej. Muzyka Schnittke potrafi być bardzo dramatyczna, zwłaszcza że odchodzi on śmielej od systemu dur-moll niż poprzednicy, a co za tym idzie, potrafi jeszcze skuteczniej wzbudzić niepokój. Po gwałtownym, zwykle mniej lub bardziej atonalnym, punkcie kulminacyjnym Schnittke wielokrotnie przechodzi do słodkiej niewinnej melodii (pastiszu lub nie) w tonacji durowej. W końcowej fazie twórczości Schnittke zrezygnował jednak z postmodernistycznego synkretyzmu i pogrążył się w mroku, jednym z najstraszliwszych w historii muzyki.

Kompozytorzy maksymalistyczni oczywiście nie zajmowali się tylko muzyką maksymalną, zdarzało im się też pisać utwory krótsze i lżejsze.

A Ty, czytelników, jakich jeszcze znasz kompozytorów maksymalistycznych???

Reklamy
Published in: on Lipiec 12, 2014 at 5:05 pm  5 komentarzy  
Tags: , , , , ,

The URI to TrackBack this entry is: https://wwr44.wordpress.com/2014/07/12/maksymalizm-w-muzyce/trackback/

RSS feed for comments on this post.

5 komentarzyDodaj komentarz

  1. Według mnie taki maksymalizm w muzyce przejawia się w przypadku niektórych kompozytorów muzyki filmowej, a zwłaszcza tych, których ścieżki na pewno nie stanowią tylko tła dla ekranowych wydarzeń, lecz niekiedy potrafią wręcz zdominować obraz

  2. Słuszne spostrzeżenie, ale maksymalna muzyka filmowa zwykle jest jednak mniej „wybitna muzycznie” niż Mahler, Szostakowicz lub Schnittke.

  3. Nie da się zaprzeczyć, tym bardziej że kompozytorzy filmowi właśnie do tej bardziej wybitnej muzyki i twórców chętnie się odwołują 😉

  4. Ciekawy artykuł, trudno się z nim nie zgodzić. Jednak dzisiaj taki maksymalizm moim zdaniem przejawia się w progrocku, czy właśnie w soundtrackach. Zapraszam też do siebie http://www.shaiya.com.pl

  5. Bardzo trafnie ujęte, czasem sama muzyka dominuje wszystko inne, nie wiem czy to dobrze, kiedy tak jest przy filmie, ale na pewno jest to warte uwagi. Przy okazji zapraszam do mnie 😉 http://www.pobitegary.com.pl/


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: